niedziela, 29 maja 2016

"Furia Mać!" Sylwia Kubryńska

"Tak, ludzie się o nas niesamowicie troszczą. Nie ufają, że możemy widzieć świat inaczej, sami zarządzać własnym życiem i nie zginąć. Z troski narzucają nam swoje poglądy, twierdząc, że to dla naszego dobra. Ale prawda jest taka, że to dla ich dobra, bo oni się po prostu lepiej czują, gdy ktoś ich utwierdzi w przekonaniu, że mają rację. Bo przecież mają, prawda?!" 
"Furia Mać!" Sylwia Kubryńska 

foto: Wydawnictwo Czwarta Strona

„Furia Mać!" to kolejna, po znakomitej „Kobiecie dość doskonałej”, wciągająca, drapieżnie napisana, mocna i trafiająca w sedno książka Sylwii Kubryńskiej. Autorka nie bawi się w subtelności, miejscami nie stroni od wulgaryzmów, wykłada kawę na ławę zgrabnie pisząc o meandrach kobiecej duszy. 
W nowej powieści Sylwii Kubryńskiej ostry jak brzytwa język, ironiczno- jadowite poczucie humoru pięknie służą demaskowaniu mitów między innymi na temat relacji damsko- męskich. Bohaterka – Magda (+ Lena = Magdalena) to matka, żona, kochanka, kobieta pracująca, która czuje, że jej życie gdzieś ucieka, nie może odnaleźć w nim sensu. Praca pochłania niemal cały jej czas, prawie niszczy relacje z synem. Niewypowiedziane głośno pretensje, frustracje skrywane w zakamarkach duszy pogrążają w chaosie jej związek małżeński. Ukojenie nerwów i wiecznej furii znajduje w alkoholu, a jak wiadomo nie jest to najlepszy sposób rozwiązywania problemów. 
Magda cierpi na przypadłość znaną wielu kobietom, stara się być za wszelką cenę samowystarczalna. Tak została nauczona, tak wychowana. Nie potrafi poprosić męża o pomoc, przyznać, że sobie nie radzi. W zasadzie nikogo nie chce angażować w swoje sprawy. Gdy zepsuje jej się samochód nie liczy na pomoc dobrego Samarytanina, sama, w szpilkach i eleganckiej sukience spycha go na pobocze. Sprząta, pierze, gotuje, zbiera prowadzące własny tryb życia męskie skarpety, a w jej wnętrzu narasta gniew, furia. 
Dwa etaty – jeden w pracy, drugi w domu. Normalne życie wielu kobiet chciałoby się rzec, a jednocześnie tupnąć nogą. Bo czy pracujący ojciec dzieci/mąż nie posiada przypadkiem sprawnych dłoni? Pralka czy zmywarka to z pozoru niezwykle skomplikowane urządzenia, ale zapewniam, da się je ujarzmić. Gotowanie obiadów i sprzątanie to żadna filozofia, podobnie jak wychowywanie potomstwa (a przynajmniej takie słowa najczęściej słyszymy z męskich ust). We mnie, podobnie jak w Magdzie, gdy słyszę „taka to pożyje” albo „fajnie mieć wakacje, ale niektórzy muszą pracować”, wszystko kipi i się gotuje. Dlatego od czasu do czasu znikam na parę godzin z domu – ostatnio pretekstem były targi książki. Jest to swoisty eksperyment. Wcale nie chodzi o złą wolę czy złośliwość, po powrocie cieszę się, gdy widzę błysk zrozumienia w oku męża i wiem, że ta skrócona wersja „wakacji” nieźle dała mu w kość. 
Magda nie eksperymentowała, nie prosiła o pomoc. Gdy po kolejnej awanturze śmiertelnie się obrażała karała samą siebie, mąż pozostawał niewzruszony. Nie umieli ze sobą rozmawiać. Inna sprawa, że prawie zawsze przypisywała Marcinowi złą wolę. Małżeństwa nie dało się niestety uratować. Warto się czasem zastanowić czy porozrzucane, wszędobylskie skarpety to rzeczywiście sprawa, którą należy postawić na ostrzu noża? Odpowiedź brzmi absolutnie nie.  
Smutnych, gorzkich, skłaniających do refleksji momentów jest w „Furii Mać!” bardzo wiele. Oprócz fantastycznie nakreślonych wątków damsko- męskich czytelnik znajdzie tu aktualne, wysoce niepokojące tło polityczne, konflikt międzypokoleniowy między Magdą a jej matką, anegdoty dotyczące kobiecej przyjaźni (wreszcie pojawia się maksyma, o której pisałam podczas omawiania „Kobiety dość doskonałej”, otóż prawdziwym wrogiem kobiety jest druga kobieta) oraz trudne relacje bohaterki i jej brata. 
„Furia Mać!” to książka – petarda, bezkompromisowa, szczera, napisana z pasją, ciężko się od niej oderwać. Lekturze towarzyszą i uśmiech, i łzy, a przede wszystkim zdrowa furia i potrzeba zmiany. Dziewczyny czytajcie i do boju! Naprawianie świata musimy zacząć od siebie, przecież tylko od nas samych zależy czy będziemy chodziły wiecznie wkurzone. POLECAM!!! 

Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.

foto: archiwum własne; Sylwia Kubryńska i ja :)




poniedziałek, 23 maja 2016

Warszawskie Targi Książki 2016

foto: archiwum własne

Wczoraj, na Stadionie Narodowym w Warszawie, zakończyło się święto, które łączy księgarzy, wydawców, pisarzy, blogerów, dziennikarzy, czytelników, słowem wszelkich miłośników literatury. Warszawskie Targi Książki trwały cztery dni, od 19 do 22 maja. Gościem honorowym tegorocznej, siódmej już edycji, były Węgry. Gościem specjalnym zaś miasto Barcelona i literatura katalońska. 

Już po raz drugi udałam się na Targi oficjalnie jako bloger (dwa lata temu korzystałam z zaproszenia). Pojawiłam się na Stadionie w sobotę około 12.00 i praktycznie od razu mogłam wyruszyć na łowy. Nie było w tym roku specjalnej rejestracji, blogerzy dostawali wcześniej bilety za pośrednictwem poczty elektronicznej, co uważam za ogromne udogodnienie. Kolejna pozytywna zmiana, którą zauważyłam od razu to fakt, że w zasadzie na wszystkich odwiedzanych przeze mnie stoiskach można było płacić kartą. 

foto: archiwum własne, Buk nocą w drodze na targi.


Ja starałam się unikać tłumów, chociaż podczas tradycyjnego Dnia Reportażu jest to praktycznie niewykonalne, przechadzałam się nieśpiesznie pomiędzy stoiskami. Odwiedziłam między innymi Wydawnictwo IV Strona, Wydawnictwo Sonia Draga, Wydawnictwo Znak, Wydawnictwo Czarne, Wydawnictwo Muza, stoisko Grupy Wydawniczej Foksal. Posłuchałam Jaume Cabré, gdy wraz z tłumaczką Anną Sawicką przedstawiali najnowszą powieść autora - “Cień eunucha”, byłam na spotkaniach z Taharem Ben Jellounem (prowadził je Wojciech Tochman) oraz Boualemem Sansalem, rozmawiałam krótko z Sylwią Kubryńską o jej najnowszej książce “Furia mać”, którą właśnie pochłaniam. Widziałam też wielu autorów, do których zwyczajnie nie miałam śmiałości podejść. 
foto: archiwum własne

foto: archiwum własne


Oczywiście miałam listę książek do kupienia, na której figurowały jedynie dwie pozycje, a wróciłam do domu z czternastoma (rabaty były naprawdę spore, ceny atrakcyjne, kupiłabym więcej, gdyby nie obawa, że mąż mnie na progu zawróci i wygoni z domu). 
foto: archiwum własne; Buk nocą ze swoimi zdobyczami.


Sobota, jak już wspominałam, jest rokrocznie na targach Dniem Reportażu, w sali LONDYN A odbywały się spotkania autorskie z tegorocznymi finalistami Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego oraz rozmowy z nominowanymi tłumaczami. 

Podczas targów ogłoszone zostały nominacje do Nagrody Literackiej Gdynia, Ogólnopolskiej Nagrody Literackiej dla Autorki “Gryfia” oraz do Nagrody Literackiej NIKE.

***
Dzięki wspaniałemu, piątkowemu spotkaniu, zorganizowanemu przez Natalię z Kroniki Kota Nakręcacza miałam wreszcie okazję poznać blogerów książkowych, których teksty znam i bardzo cenię. Monikę z God save the book, Paulinę z Miasta książek, Dianę z Bardziej lubię książki niż ludzi, Anię z Myśli i słowa wiatrem niesione, Janka z Tramwaj nr 4, Piotra z Zacofany.w.lekturze wraz z małżonką, Kasię z Mojej Pasieki, Ulę z Pełen zlew - książki, koty i bałagan, Agnieszkę z Książkowo- życiowa pasja bibliofila.

foto: archiwum własne, brazylijskie słodkie całusy.

czwartek, 12 maja 2016

#czytajdalej – pierwsza taka premiera na świecie

foto: materiały prasowe organizatorów
Niebawem rusza pierwsza edycja nowego Międzynarodowego Festiwalu Literatury - Apostrof. To niezwykłe wydarzenie już teraz można nazwać ewenementem na skalę światową, wszystko za sprawą nietypowej promocji pewnej książki. 

foto: materiały prasowe organizatorów
Na pięć dni przed rozpoczęciem festiwalu, swoją niezwykłą odsłonę ma „Cień Eunucha” (Wydawnictwo Marginesy) Jaume Cabrégo. Niemal 500 kolejnych stron najnowszej powieści katalońskiego autora pojawiło się na billboardach w metrze, plakatach, kawiarnianych kubkach, sklepowych witrynach, podłogach bibliotek, magnesach na latarniach oraz na chodnikach. Aby przeczytać całą książkę, trzeba odbyć wycieczkę po kilkuset miejscach w Warszawie. Czytamy zatem nad Wisłą, w klubach, na ulicach oraz naturalnie w bibliotekach i Empikach. Na każdym nośniku widnieje hasło festiwalu – #czytajdalej. Z jednej strony organizatorzy zachęcają nim do tego, żeby nie przestawać czytać i czytać więcej. Z drugiej zaś, motywują do szukania dalszych stron powieści, fotografowania ich, publikowania w internecie i tagowania #czytajdalej. Zdjęcia z tym hasztagiem są zbierane na stronie www.festiwalliteratury.pl. Tam też znajduje się lista miejsc, w których można szukać kolejnych stron książki. Dzięki temu, spacerując po mieście, można przeczytać całą powieść, której autor jest także jedną z gwiazd Apostrofu. Międzynarodowego Festiwalu Literatury. Pisarz spotka się z czytelnikami 20 maja o godz. 18:00 w Teatrze Powszechnym, a sam festiwal rozpocznie się już w poniedziałek, 16 maja.

foto: materiały prasowe organizatorów

Apostrof. Międzynarodowy Festiwal Literatury to pierwsze wydarzenie literackie w kraju, które łączy ogólnopolski charakter z międzynarodową skalą. Jednocześnie w ośmiu miastach przez cały tydzień (16-22 maja) odbędzie się ponad 70 wydarzeń: debat z pisarzami, spacerów literackich oraz spotkań autorskich, którym będzie towarzyszyć wiele książkowych premier. W podziękowaniu czytelnikom, Empik zorganizował wydarzenie, na które, oprócz rodzimych twórców, zaproszono także ulubionych pisarzy Polaków z zagranicy. Na Apostrof przyjadą norweski pretendent do literackiej Nagrody Nobla – Lars Saabye Christensen, autor bestsellerowych thrillerów – Marc Elsberg, król skandynawskiej powieści kryminalnej – Mons Kallentoft, amerykańska mistrzni powieści kobiecej – Paullina Simons, a także znawczyni kobiecego umysłu i ciała – Diane Ducret. Z czytelnikami spotkają się także m.in. Jerzy Pilch, Jacek Dehnel, Olga Tokarczuk, Wiesław Myśliwski, Janusz Głowacki, Katarzyna Grochola, Jacek Hugo-Bader, Katarzyna Bonda czy Zygmunt Miłoszewski. Podczas festiwalu swoje premiery będzie miało aż 10 książek. Wydarzenia będą się odbywać na deskach stołecznych teatrów: Powszechnego i Dramatycznego oraz w salonach Empik. Poza Warszawą festiwal zawita do Krakowa, Poznania, Wrocławia, Gdańska, Katowic, Łodzi i Szczecina. Kuratorem tegorocznej edycji jest Sylwia Chutnik. Autorem oprawy wizualnej festiwalu jest Tymek Borowski. Pomysłodawcą i organizatorem wydarzenia jest Empik – największa polska sieć zajmująca się dystrybucją książek. Wstęp na wszystkie wydarzenia festiwalu jest bezpłatny.

foto: materiały prasowe organizatorów

/informacja prasowa: Business & Culture/

wtorek, 26 kwietnia 2016

Gazeta pisarzy

„Jedną z najlepszych dróg współodczuwania jest literatura. […] Póki piszemy i czytamy- jesteśmy razem.” 
Olga Tokarczuk 

foto: archiwum własne

23 kwietnia Europejska Stolica Kultury, miasto Wrocław, stała się jednocześnie Światową Stolicą Książki UNESCO. Wydarzeniu temu towarzyszyło wiele imprez, spotkania z pisarzami, nocne czytanie, liczne księgarnie wprowadzały dodatkowe rabaty i promocje na zakup pasjonujących lektur. 
foto: archiwum własne

foto: archiwum własne

foto: archiwum własne

foto: archiwum własne

foto: archiwum własne


Świąteczne wydanie Gazety Wyborczej 23-24 kwietnia 2016 roku zostało zaś w całości przygotowane przez polskich i zagranicznych pisarzy. W projekcie wzięli udział między innymi: Sylwia Chutnik, Anna Dziewit- Meller, Małgorzata Halber, Wojciech Jagielski, Magdalena Parys, Wit Szostak, Katarzyna Puzyńska, Salman Rushdie, Richard Flanagan, Jo Nesbø, Diane Ducret, Wojciech Kuczok, Maciej Hen, Olga Tokarczuk i wielu, wielu innych. 

Sławni literaci sami wybrali tematy, opisali wydarzenia, byli także wydawcami serwisu wyborcza.pl. Dzięki temu ciekawemu eksperymentowi zwykli zjadacze chleba mogli przekonać się jak pisarze postrzegają świat, ich artykuły, oprócz piękna języka, wyróżnia bowiem często wrażliwość i empatia. 
foto: archiwum własne

foto: archiwum własne

foto: archiwum własne

foto: archiwum własne

foto: archiwum własne

Jeden z ciekawszych tekstów, zamieszczonych w tym wyjątkowym wydaniu Gazety Wyborczej, to list Umberto Eco do wnuka, jego rozważania na temat trwałości pamięci. Włoski erudyta przestrzega w nim chłopca, aby nie ulegał pokusie łatwego dostępu do wiedzy, jaką dają nieograniczone zasoby Internetu. Pisze o konieczności zapamiętywania, o ciągłości historii, o tym, że wiedza daje siłę by zapobiegać niechcianym wydarzeniom, które mogą się powtórzyć. Często to, co się dzieje, jest następstwem wcześniejszych wydarzeń, pewne rzeczy łatwiej przewidzieć, jeśli zadbamy o to, by osadzić je w odpowiednim kontekście historycznym. 

Równie pasjonujący jest artykuł Wojciecha Jagielskiego „Brzemię białego człowieka”, opowiadający o zabójstwie Chrisa Haniego, które przyczyniło się do zwycięstwa Afrykańskiego Kongresu Narodowego w wyborach, położyło tym samym kres polityce apartheidu, a Nelson Mandela stał się wówczas pierwszym czarnoskórym prezydentem RPA. 

Małgorzata Halber przeprowadziła sondę uliczną, w której pytała przypadkowych przechodniów o ich stosunek do imigrantów. Magdalena Parys w wywiadzie z Ewą Marią Slaską wskazywała na konieczność wypełnienia zobowiązań względem uciekających z Syrii uchodźców. 

Ciekawą rozmowę ze swoją Babcią, ginekolożką, przeprowadziła Anna Dziewit- Meller. W czasach, w których aborcja była nielegalna (a które mogą niedługo powrócić) gro jej pacjentek stanowiły kobiety z ciężkimi krwotokami, w stanie septycznym, po pokątnie dokonanych aborcjach. 

foto: archiwum własne

foto: archiwum własne

foto: archiwum własne

foto: archiwum własne

foto: archiwum własne

foto: archiwum własne

foto: archiwum własne

foto: archiwum własne

Dzięki uprzejmości Eli z Czytam, bo muszę, wraz z kilkoma innymi blogerami miałam możliwość obserwowania jak powstaje #gazetapisarzy. Po Redakcji oprowadzał nas Juliusz Kurkiewicz. Mogliśmy przeczytać fragmenty artykułów przed publikacją, zadawać pytania, fotografować, widzieliśmy makietę specjalnego numeru, pokój kolegialny, gabinet Adama Michnika, biurka, przy których pracowały w pocie czoła największe literackie sławy. Zwieńczeniem wycieczki była wspólna sesja fotograficzna blogerów, redaktorów i pisarzy. W tym wspaniałym projekcie miałam przyjemność uczestniczyć z: 

foto: Natalia Szumska

wtorek, 15 marca 2016

"Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie" Paweł Smoleński

"Wyobraź sobie: sala w jakiejś tajnej rezydencji, długi stół, a przy nim ministrowie spraw zagranicznych i szefowie tajnych policji z Iranu, z Turcji, z Iraku i z Syrii. Dzieli ich wszystko, nienawidzą się i chętnie przegryźliby sobie tchawice. Ale zebrali się dlatego, że łączy ich tak zwany problem kurdyjski, wspólnie mogą nam dopiec o wiele bardziej niż w pojedynkę. Zostawiają więc na boku wszystkie różnice, Arab brata się z Persem, Syryjczyk ściska dłoń Turkowi. Mają cel nadrzędny: spacyfikować Kurdów."
wypowiedź Historyka, "Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie" Paweł Smoleński

foto: archiwum własne

Kurdystan to kraina podzielona między Turcję, Irak, Syrię i Iran, nazwy tej używa się również w odniesieniu do Regionu Kurdystanu - autonomicznej jednostki administracyjnej, będącej federalnym podmiotem Iraku. Region Kurdystanu obejmuje prowincje As- Sulajmanijja, Dahuk i Irbil oraz częściowo Dijalę, Niniwę i Kirkuk. Stolicą autonomii jest Irbil.
Paweł Smoleński pochyla się w swoim reportażu, "Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie" nad trudnymi losami Kurdów. Opowiada barwnie o ich historii, nieudanych politycznych sojuszach, stałym dążeniu do niepodległości, a także o czasach współczesnych, w tym o walce z Państwem Islamskim. Jest to jednocześnie sentymentalna podróż autora do krainy, którą darzy nieskrywaną sympatią. Reporter opisuje jednak sprawy kurdyjskie jak dobry przyjaciel wspominając nie tylko zalety tego dzielnego ludu, ale przytaczając również wady i problemy z jakimi boryka się ten autonomiczny region. 
Dzięki reportażowi poznajemy elementy narodowej mitologii Kurdów, bulwersującą operację Saddama Husajna - Al-Anfal, mającą znamiona ludobójstwa (za takowe jest uznawana w Norwegii, Szwecji i Wielkiej Brytanii), historię wojen w Zatoce oraz wycieńczającego bratobójczego konfliktu między Dżalalem Talabanim a Masudem Barzanim.
Ta książka to również galeria interesujących postaci. Na jej kartach spotkać możemy między innymi artystę malarza - Sulejmana Szakira, którego obraz zdobi salę posiedzeń parlamentu irackiego Kurdystanu, kolekcjonera i sprzedawcę antyków - Muhammada Almaniego oraz bojowniczkę o wolność - Mużdę Fatah Tofiq.
Wśród trudnych tematów poruszanych przez autora czytelnik znajdzie również informacje na temat klitoridektomii, która na szczęście w 2011 roku została całkowicie zakazana na mocy prawa. Jest obecnie praktyką nielegalną i ściganą jako przestępstwo.
Reportaż "Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie" dostarcza szeregu cennych informacji na temat Kurdów i ich dziedzictwa, przy czym nie bez znaczenia jest sposób ujęcia tematu przez autora. Paweł Smoleński pisze tak, iż czytelnik ma wrażenie, że oto siedzi w herbaciarni ze starym przyjacielem, który powrócił z dalekiej wyprawy i opowiada fascynujące historie. Lekko, czasem z przymrużeniem oka, co nie umniejsza ich wagi. Gorąco polecam.

poniedziałek, 14 marca 2016

"Przez morze. Z Syryjczykami do Europy" Wolfgang Bauer

"Jak długo jeszcze będziemy się przyglądać, gdy toną? Jak długo będziemy zmuszać kolejne pokolenie Syryjczyków do działania wbrew prawu? Wpychać ich w ręce przemytników? Jak długo będziemy zdradzać samych siebie? Wojny na Bliskim Wschodzie zmieniają także Europę. Brutalizujemy się, powoli i stopniowo. Próbując się chronić, niszczymy samych siebie. Nie wolno do tego dopuścić."
"Przez morze. Z Syryjczykami do Europy" Wolfgang Bauer

foto: Wydawnictwo Czarne


"Przez morze. Z Syryjczykami do Europy" Wolfganga Bauera to przejmujący reportaż o trudnej drodze, jaką muszą pokonać uchodźcy z Egiptu, Somalii, Libii, Erytrei, Jemenu, a przede wszystkim z Syrii by dotrzeć do ziemi obiecanej- Europy. Uciekają przed wojną, dyktaturami, biedą, niejednokrotnie ryzykując życie.

Niemiecki dziennikarz - Wolfgang Bauer i czeski fotograf - Stanislav Krupar wykorzystując metodę znaną z reportaży Güntera Wallraffa, postanowili wcielić się w uchodźców i dołączyć do grupy Syryjczyków próbującej przedostać się nielegalnie z Egiptu do Włoch. Swoje paszporty pozostawili znajomemu w Kairze, zmienili tożsamość, a swe życie oddali w ręce nie do końca uczciwych przemytników. To także historia o wielkim kapitale, jaki zbijają na sprawie uchodźców bandy zajmujące się nielegalnym przerzutem imigrantów do Europy. Pieniądze zarabiane na tym procederze są tak duże, że często rywalizacja między konkurencyjnymi grupami przemytników kończy się wzajemnymi porwaniami "klientów", uciekinierzy muszą zaś płacić za podróż podwójne haracze. Przy czym cały ten proceder odbywa się pod okiem władz, które odpowiednio zmotywowane potrafią na krótką chwilę odwrócić wzrok.

Ucieczka to droga przez mękę, wielokrotne zmiany lokali, w których uchodźcy są niekiedy zamknięci całymi dniami, nerwowe oczekiwanie na transport, pęd do łodzi, które nie zawsze docierają do zakotwiczonego w oddali statku. Wolfgang Bauer i Stanislav Krupar zostali aresztowani podczas pierwszej próby ucieczki i deportowani do Turcji. Szybko odzyskali tożsamość i dalej podróżowali już jako ludzie "lepszego sortu". Nie zapomnieli jednak o towarzyszach niedoli, utrzymywali z nimi kontakt za pośrednictwem telefonów komórkowych i pomagali tym, którym udało się przedostać do Europy (co zaowocowało kolejnym aresztem dla autora).

Ten reportaż to ważny głos w dyskusji na temat uchodźców. Autor podjął próbę odpowiedzenia na wiele niewygodnych pytań. Co popycha ludzi do ucieczki, jakie są ich motywacje? Dlaczego starają się początkowo ukryć tożsamość? Czemu wśród decydujących się na przeprawę przez Morze Śródziemne jest tak niewiele kobiet i dzieci? Jakie niebezpieczeństwa napotykają po drodze uciekinierzy? Tego wszystkiego czytelnik dowie się z lektury.

"Przez morze" to książka wypełniona po brzegi emocjami. Jest tu strach, obawa przed jutrem, lęk przed śmiercią, ale też nadzieja na lepsze życie, które czeka gdzieś daleko...Trzeba tylko i aż pokonać morze. Mocna książka. Lektura obowiązkowa dla tych, którzy chcą zrozumieć. Reportaż doskonale uzupełniają czarno-białe fotografie Stanislava Krupara. Polecam.

"Przez morze. Z Syryjczykami do Europy" Wolfgang Bauer
tłumaczenie: Elżbieta Kalinowska
tytuł oryginału: Über das Meer - Mit Syrern auf der Flucht nach Europa
data wydania: 10 lutego 2016
ISBN: 9788380492332
liczba stron: 144

foto: archiwum własne

"Księgarz z Kabulu" Åsne Seierstad

"Całkiem sama Lejla nigdy nie wychodzi. Młoda kobieta nie powinna poruszać się poza domem bez towarzystwa. Kto wie, dokąd idzie? Może na spotkanie z kimś, a może po to, żeby grzeszyć. Nawet na targ warzywny, parę minut drogi od domu, Lejla nie chodzi sama. Zabiera ze sobą przynajmniej małego synka sąsiadów. Albo go prosi, żeby zrobił dla niej zakupy. Sama- tego pojęcia Lejla nie zna."
"Księgarz z Kabulu" Åsne Seierstad

foto: archiwum własne


We wrześniu 2001 roku, po zamachu na World Trade Center, Åsne Seierstad wybrała się w podróż do Kabulu. Afganistan z wolna powracał do życia po upadku reżimu talibów. Norweska dziennikarka w jednej z tamtejszych księgarń poznała Sułtana Chana (Shaha Mohammada Raisa), eleganckiego erudytę, który oczarował ją doskonałą znajomością historii, literatury, sztuki. Z rozmów z księgarzem zrodziło się coś na kształt przyjaźni. Reporterka postanowiła napisać książkę o Sułtanie i jego rodzinie - "Księgarza z Kabulu".
Na zaproszenie mężczyzny zamieszkała z nim, jego synami, siostrami, matką i żonami. I choć wobec Åsne Seierstad księgarz nadal pozostawał czarującym człowiekiem, obrońcą afgańskiego dziedzictwa kulturowego, to względem bliskich był on nieznoszącym sprzeciwu tyranem. Decydował autorytatywnie o losie każdego członka rodziny, aranżował małżeństwa, organizował pracę swoją i swoich synów, w pełni kontrolował kobiety - siostry i żony, decydował o podjęciu i przerwaniu edukacji. Z opowieści Sułtana, a także rozmów poszczególnych członków rodziny, zasłyszanych historii, zwierzeń kobiet, Seierstad utkała znakomity portret Afganistanu. Nietypowy, gdyż do głosu dochodzą bohaterki drugiego planu. Ukryte za burkami, nieustannie poniewierane, wiecznie kontrolowane, traktowane przedmiotowo przez księgarza i jego synów, nie mające prawa do decydowania o swoim życiu kobiety. Norweska reporterka pięknie ukazuje portrety matki Sułtana, jego sióstr, pierwszej, odtrąconej żony - Szarify oraz drugiej małżonki, nastoletniej, naiwnej i głupiutkiej Sonji. Równie ciekawie przedstawione są losy Mansura i Ajmala, synów księgarza.
W opowieści z codziennego życia Åsne Seierstad wplotła opisy czasów panowania talibów, historie kupieckich przedsięwzięć Sułtana, kronikę rodzinnych ślubów i narodzin. W reportażu możemy również znaleźć informacje o operacji "Anakonda", akcji międzynarodowych sił specjalnych skierowanej przeciwko Al- Kaidzie , dowodzonej przez Amerykanów.
Książka Åsne Seierstad stała się bestsellerem, ale na autorkę sprowadziła kłopoty. Zdradzony Sułtan pozwał dziennikarkę do norweskiego sądu za zniesławienie. Sprawę przegrał, lecz warto się zastanowić czy my, Europejczycy, mamy prawo by tak krytycznie i surowo wypowiadać się na temat kultury, której tak naprawdę nie jesteśmy w stanie do końca zrozumieć patrząc przez pryzmat własnych doświadczeń? "Księgarz z Kabulu" to bardzo ciekawa lektura. Polecam.