poniedziałek, 1 czerwca 2015

„Zły” Leopold Tyrmand

"Życie pełne jest przypadków i rzeczy ciekawych, a w wielkim mieście obydwa te czynniki życia zwielokratniają się oszałamiająco." 
"Zły" Leopold Tyrmand

foto: archiwum własne
Znakomita, wciągająca, napisana z rozmachem kronika życia w Warszawie, w 1954 roku. Połączenie powieści detektywistycznej, pododmiany kryminalnej, romansu, dokumentu, westernu, powieści łotrzykowskiej etc. Jest to świetnie napisana książka, a powrót do tej lektury po latach utwierdził mnie w przekonaniu, że to prawdopodobnie najlepsza powieść o Warszawie, w czasach gdy miała ona jeszcze serce i duszę, a jej mieszkańcom zależało na losie metropolii.

Autorowi udało się oddać ducha miasta trudnych czasów odbudowy, pięknie przedstawia zaangażowanie ludności w budowę stolicy. „Warszawiacy oddychali budową- nie była to metafora, lecz ciężka, zakurzona, ceglana i pylasta prawda. Trzeba zaś bardzo kochać swoje miasto, by odbudowywać je za cenę własnego oddechu.” Tyrmand barwnie opisuje poszczególne dzielnice, zadymione kawiarenki, targowisko na Koszykach, handel na Bazarze Różyckiego, przygotowania do wielkiego meczu Polska- Węgry i związane z tym machlojki koników, ciemne blokowiska i bramy, przedstawia przestępczy element, pracę milicji, codzienne życie warszawiaków, kulisy dziennikarskiego fachu. Aż chce się zanucić pod nosem „Nie masz cwaniaka nad warszawiaka” Stanisława Grzesiuka.

Niepowtarzalny klimat, nietuzinkowi bohaterowie, nie tylko tytułowy "Zły" o przerażających, białych oczach (mnie przypadł do gustu tajemniczy Pan w meloniku, z laseczką u boku i rewolwerem w kieszeni będący detektywem- amatorem) sprawiają, że od lektury nie sposób się oderwać. Zły walczy z drobnymi cwaniaczkami, chuliganami, a wreszcie z nieuchwytnym prezesem spółdzielni „Woreczek”, Filipem Merynosem, "szefem wszystkich szefów". Nie dokonuje tego samotnie, ma po swojej stronie drużynę sprawiedliwych, kioskarza Juliusza Kalodonta, szofera MPK Eugeniusza Śmigło i cukiernika Fryderyka Kompota. Wkrótce do grona współpracowników głównego bohatera dołączają Marta Majewska, Witold Halski - lekarz i Edwin Kolanko – dziennikarz. Z pewnym dystansem przygląda się całej sprawie porucznik MO Michał Dziarski, który choć cele ma podobne - zwalczać chuligaństwo i przestępczość na terenie miasta, nie pochwala metod Złego.

W końcowym fragmencie powieści Tyrmand wkłada w usta głównego bohatera następujące słowa: „W istocie takie wymierzanie sprawiedliwości na własną rękę, owe wendety i obyczaj samowolnej zemsty wydają mi się być czymś bardzo groźnym dla społeczeństwa.” Jest to swoisty paradoks, bo trudno nie zgodzić się z tym twierdzeniem, a jednocześnie nie można nie kibicować Złemu w jego działaniach na rzecz poprawy bezpieczeństwa w mieście. 

Mało jest w tej książce wyrazistych postaci kobiecych. Interesująca, wyzwolona , „kobieta dorodna”, Olimpia Szuwar, pojawia się zdecydowanie za rzadko na kartach powieści. Naiwna, czasami chimeryczna, rozkapryszona Marta Majewska drażniła mnie swoim lekkim podejściem do związków, już w trakcie relacji z hokeistą Zenonem rozpoczęła romans z Witoldem Halskim, później flirtowała z Jerzym Meteorem, co mogło się dla niej zakończyć tragicznie. Większość kobiet potraktowana jest w powieści jako niezobowiązujący dodatek do mężczyzny, na czas interesów znikają z pola widzenia, a w tak zwanym międzyczasie nie jest wcale lepiej- traktowane są bowiem instrumentalnie. Mówię tu o środowisku przestępczym. Tylko jedna postać kobieca wzbudziła moją szczerą sympatię – inteligentna, odważna, sprawiedliwa sędzia Zofia Chwała, która nie bała się wyrażać otwarcie swoich poglądów, zwłaszcza na temat trudnej młodzieży. 

Cenię tę książkę przede wszystkim za cudowne opisy warszawskich ulic, kamienic, miejskiego klimatu, życia, które obecnie, zwłaszcza w weekendy, wydaje się zanikać w stolicy. 

Powieść „Zły” omawiałyśmy w ramach spotkań Domowego Klubu Książki vel Sabatowa u Natalii (Kronika Kota Nakręcacza). Towarzyszył nam album ze zdjęciami starej Warszawy, który pozwolił jeszcze mocniej wczuć się w książkowy klimat. 
Za udostępnienie egzemplarza serdecznie dziękuję Natalii oraz Wydawnictwu MG. 

Na koniec ciekawy link, to strona- blog, na której autor omawia po kolei, z podziałem na poszczególne rozdziały, miejsca opisywane w powieści. Znaleźć tu można archiwalne zdjęcia, obszerne fragmenty książki: 
Polecam również uwadze słuchowisko Programu Drugiego Polskiego Radia, które powstało na motywach powieści „Zły” Leopolda Tyrmanda.

3 komentarze:

  1. "Zły" jest dobry, nawet bardzo dobry. Znakomity wręcz. Aż dziwne, że tyle zwlekałam z lekturą. A coś jeszcze Tyrmanda czytałaś?

    OdpowiedzUsuń
  2. Przymierzałam się do "Dzienników" (nota bene w Kaprysiku są wspomniane, zauważyłaś?), ale skończyło się na przymiarkach :(

    OdpowiedzUsuń